Zobacz artykuł

Nasze branżowe publikacje

Wycofanie plików cookies stron trzecich znowu odroczone. Tym razem Google wskazuje jako nowy termin drugą połowę 2024 roku

Zespół TrafficWatchdog

30.09.2022 r.

cookies, google, withdrawal, FLoC, 2024

Wycofanie plików cookies stron trzecich znowu odroczone. Tym razem Google wskazuje jako nowy termin drugą połowę 2024 roku

źródło: opracowanie własne

27 sierpnia tego roku Anthony Chavez wiceprezydent projektu Privacy Sandbox opublikował na należącym do Google blogu The Keyword wpis „Expanding testing for the Privacy Sandbox for the Web” (co przetłumaczyć można jako Rozszerzenie testów dla prywatnej piaskownicy w Internecie), w którym ponownie przełożono termin wycofania przez Google plików cookies stron trzecich. Pierwotnie, wg ogłoszenia ze stycznia 2020 roku, Google miał zablokować stosowanie śledzących plików innych firm do początku 2022 roku, jednak już w czerwcu 2021 roku termin został wydłużony do końca roku 2023. Wtedy jako przyczynę podano potrzebę poświęcenia większej ilości czasu na dopracowanie projektu Privacy Sandbox, który ma zabezpieczyć interesy zarówno reklamodawców jak i innych podmiotów rynku reklamy online gdy pliki cookies rzeczywiście zostaną wycofane.

Kolejna zmiana daty wycofania plików cookies stron trzecich

O decyzji internetowego giganta o wycofaniu śledzących plików cookie stron trzecich w przeglądarce Chrome pisaliśmy w styczniu tego roku w artykule „Czy cookie stuffing to już przeszłość?”, jednak jak się okazuje podane w nim terminy są już nieaktualne. Choć wspomniana w tym tekście data (koniec 2023 roku) była już drugą wyznaczoną przez Google, deadline został przeniesiony o kolejne kilka miesięcy – nowy to druga połowa 2024 roku.

Dlaczego Google chce wycofać pliki cookies stron trzecich?

Powód jest bardzo prosty – chodzi o ochronę prywatności użytkowników. Pliki cookies działają w ten sposób, że strona internetowa, która jest ich właścicielem, wysyła do naszej przeglądarki żądanie utworzenia ciasteczka gdy na nią wchodzimy. Następnie nasza przeglądarka tworzy plik cookie na dysku twardym lub w pamięci naszego urządzenia. W tym pliku gromadzone są następnie dane na temat naszych upodobań oraz naszej aktywności w internecie. Przy ponownym odwiedzeniu danej witryny otrzyma ona swój plik cookie wraz z informacjami w nim zgromadzonymi. W efekcie wiele różnych firm posiada na temat swoich użytkowników duże ilości danych, które może udostępniać swoim partnerom lub na ich podstawie dokonywać profilowania. Jak uważa internetowy gigant nie służy to w żaden sposób ochronie prywatności. Tego samego zdania są też zresztą inne firmy, które już od kilku lat szukają alternatywy dla ciasteczek. Należą do nich między innymi: Apple i jego App Tracking Transparency, a więc funkcja oddająca kontrolę nad gromadzonymi danymi użytkownikom, The Trade Desk i Technologia Unified ID 2.0. szyfrująca dane podawane podczas logowania i tworząca z nich identyfikator, czy też właśnie zapoczątkowana przez Google piaskownica prywatności.

Privacy Sandbox

Reklama stanowi dla Google główne źródło dochodu, nic więc dziwnego, że internetowy gigant pragnie zabezpieczyć interesy swoich klientów i partnerów zanim zdecyduje się na dobre wycofać śledzące pliki stron trzecich. Inicjatywa Privacy Sandbox zapoczątkowana została przez Google w sierpniu 2019 roku, a więc jeszcze zanim ogłoszono zamiar wycofania plików cookies stron trzecich. Jej głównym celem jest stworzenie standardów, których przestrzeganie pozwoliłoby uzyskiwać informacje o użytkownikach bez naruszania ich prywatności.

W dużym skrócie zamiast gromadzić dane o pojedynczych osobach Google chce zbierać informacje dotyczące całych grupy użytkowników o zbliżonych preferencjach. Początkowo miało umożliwić to zastosowanie technologii FLoC - Federated Learning of Cohorts (Sfederowane uczenie się kohort), czyli techniki uczenia maszynowego, pozwalającej grupować użytkowników Internetu w oparciu o ich historie przeglądania. Dzięki temu choć jedyną informacją na temat użytkownika jaka byłaby przekazana byłaby grupa do której został przydzielony internauta reklamodawca otrzymałby dane, których potrzebuje do tworzenia odpowiednich treści marketingowych. Jednak coraz częściej słyszy się o tym, że w projekcie Privacy Sandbox FLoC zostanie zastąpione inną technologią.

Testowanie trwa

Już jakiś czas temu udostępniono wersje próbne piaskownicy prywatności w przeglądarce Chrome do przetestowania przez programistów. Na początku tego roku (2022) firma Google osiągnęła porozumienie z brytyjskim Urzędem ds. Konkurencji i Rynków (CMA) i w efekcie od sierpnia internetowy gigant stopniowo rozszerza testy Privacy Sandbox na miliony użytkowników przeglądarki należącej do Google. Wg Chaveza zanim konkretna osoba otrzyma możliwość wypróbowania piaskownicy, zostanie jej wyświetlony monit, wyjaśniający w jaki sposób będzie mogła zarządzać swoim udziałem w badaniu. Interfejsy API Privacy Sandbox mają być ogólnie dostępne w Chrome najpóźniej w trzecim kwartale 2023.

Zmieniły się terminy, ale nie powody

Choć data wprowadzenia w życie postanowień z początku 2020 roku kolejny raz uległa zmianie argumentacja pozostała ta sama – przyczyną wciąż jest dopracowywanie projektu Privacy Sandbox. Jak twierdzi Google wiele podmiotów testujących nowe rozwiązanie zauważa, że zanim stanie się ono standardem należy poświęcić mu jeszcze wiele czasu i uwagi.

„Ściśle współpracowaliśmy, aby udoskonalić nasze propozycje projektowe w oparciu o informacje od programistów, wydawców, marketerów i regulatorów za pośrednictwem forów (...)” – napisał Chavez -„Najbardziej zgodne opinie, jakie otrzymaliśmy, to potrzeba czasu na ocenę i przetestowanie nowych technologii przed wycofaniem plików cookies innych firm w Chrome”.

Potwierdzają to przytoczone we wpisie na blogu Google komentarze od innych firm pracujących przy Privacy Sandbox. Masanaga Konishi reprezentująca Yahoo!JAPAN twierdzi, że opóźnienie jest potrzebne aby osiągnąć cel projektu - ekosystem reklamowy oparty o ochronę praw użytkowników. Wspomina też, że pozwoli ono większej ilości partnerów stać się częścią Policy Sandbox.

Z kolei Todd Parsons, dyrektor ds. Produktu w Criteo, dodaje, że dodatkowy czas jest mile widziany i umożliwi dalsze testowanie i budowanie narzędzia, które pozwoli zapewnić wspólny sukces wszystkim stronom związanym z reklamą internetową.

Na blogu Google w podobnym tonie wypowiedzieli się również dyrektor generalny IAB Europe - Townsend Feehan i Sandee Parsa - Wiceprezes ds. cyfrowych doświadczeń w Adobe.