Zobacz artykuł

Koronavirus a fraudy internetowe?

Zespół TrafficWatchdog

03.04.2020 r.

Coronavirus, online fraud, bots, cheaters

Koronavirus a fraudy internetowe?

źródło: opracowanie własne

W czasach, gdy zdrowie staje się priorytetem większości, oszuści internetowi mogą zechcieć wykorzystać moment do zupełnie innych celów. Osłabione sztaby informatyków, pracownicy na home office, a w przypadku wielu firm cięcie kosztów ze względu na znacznie niższe przychody – wszystko to powoduje, że przedsiębiorcy stają się bardziej podatni na fraudy. Równocześnie przy zamknięciu galerii handlowych zakupy przeniosły się do sieci, co sprawia, że jeszcze większa część budżetów promocyjnych trafia do programów partnerskich, przeglądarek internetowych i innych kanałów online marketingowych a to musi kusić oszustów...

Jeszcze więcej klientów online

Sytuacja, w której się znaleźliśmy, zamknęła ludzi w domu - nie odcięła ich jednak od Internetu. Choć pójście na zakupy stało się znacznie trudniejsze, nikt nie zrezygnował z kupowania i przedsiębiorcy są tego świadomi. Nie ważne czy mówimy tu o materiałach remontowych, butach i ubraniach czy produktach luksusowych. Darmowa dostawa, wydłużony okres zwrotów czy też liczne promocje – jak możemy się przekonać na niemal każdej stronie internetowej - czas pandemii to również czas wielu akcji marketingowych. Ale aby właściwie wykorzystać moment ...trzeba zainwestować.

Walka o klienta

Wiele branż już odczuwa skótki ograniczeń nałożonych na nie przez rząd, a w poszczególnych firmach uaktywnia się instynkt przetrwania – są gotowe ograniczyć swoje koszty, a nawet przychody, aby wygenerować jakiekolwiek zyski lub zminimalizować straty. Pamiętajmy przy tym, że dobrowolna (lub nie) kwarantanna sprawiła, że konsumenci zyskali bardzo dużo czasu – mogą więc dokładnie porównywać oferty i dokonywać bardziej świadomych wyborów. Wszystko to sprawia, że tym ostrzejsza staje się walka o klienta.

Większe budżety online

Gdy społeczeństwo jest zamknięte w domach nie ma sensu przeprowadzać kampanii w sklepach i lokalach, drukować ulotek, gazetek i katalogów czy inwestować w billboardy, a organizowanie eventów jest wręcz niemożliwe – ale dla części przedsiębiorstw nie oznacza to oszczędności, lecz więcej środków zainwestowanych w innych obszarach. Wśród wielu kanałów marketingowych, już i tak królujący, online marketing w obecnej sytuacji jeszcze bardziej zyskał na wartości. YouTube, Facebook, Instagram i inne media społecznościowe, Google Ads, a także sieci afiliacyjne swoje pięć minut mają od dawna, teraz jednak są dla wielu nie tylko metodą promocji, ale wręcz ostatnią deską ratunku.

Mniejsza ochrona

Co ciekawe choć wydatki wielu firm na marketing online się zwiększają, środki przeznaczane na ochronę działań promocyjnych w internecie nie wzrastają w tym przypadku w sposób proporcjonalny. Wręcz przeciwnie pomimo, że jeszcze większa część budżetów promocyjnych trafia do sieci, równocześnie wiele przedsiębiorstw ogranicza w tym obszarze swoje działania prewencyjne, uznając je za niepotrzebne koszty. A robią to w bardzo nieodpowiednim momencie, bo ochrona przed fraudami online nigdy nie była tak istotna jak w obecnej sytuacji.

Do tej pory prężnie działające zespoły informatyków, teraz rozbite są na poszczególne domy i rozpraszane przez członków rodzin czy choćby docierające zewsząd informacje ze świata. Pracownicy wykonujący swoje obowiązki zdalnie często nie mający odpowiednich narzędzi i warunków aby efektownie wypełniać przydzielone im zadania. W końcu organy nadzorcze wielu przedsiębiorstw tracące swoją czujność, choćby ze względu na obecną, trudną sytuację. Wszystko to sprawia, że choć gospodarka zmuszona jest przeczekać ten trudny dla niej czas, oszuści internetowi są gotowi wykorzystać swoje pieć minut.

Większa skala oszustw

Solidarność społeczna powinna dotyczyć wszystkich, są jednak jednostki i grupy, które nie poczuwają się do takiej współodpowiedzialności i oszuści właśnie do tej kategorii zaliczają się najcześciej. Dodatkowo zdają sobie sprawe, że zmuszone do oszczędzania i równoczesnej walki o klienta firmy to dla nich łatwy cel i są gotowe podejmować większe ryzyko, bo nagroda nigdy nie była tak prosta do zdobycia. Przeprowadzane przez sztaby złośliwych BOTów ataki DDoS staja się obecnie dla wielu dużych przedsiebiorstw codziennością, a koszty na jakie są one przez nie narażone osiągają rekordowe pułapy. Część takich „wirtualnych najazdów” na firmy ma na celu nakłonienie ich do „zapłacenie okupu”, część kradzież treści lub danych – wszystkie jednak są dla firm niezwykle szkodliwe i problemogenne. Ale fraudy online nie są kłopotem wyłącznie dużych korporacji...

Zaburzone statystyki

Niezależnie od tego czy mamy do czynienia z kolosem czy też niewielkim przedsiębiorstwem w nowej sytuacji statystyki, na której do tej pory firmy opierały one swoje działania i decyzje teraz znacznie odbiegają od normy i nie bardzo wiadomo z czym je porównywać. Sprawia to, że każde oszustwo online staje się trudniejsze do wykrycia, co znacznie ośmiela fraudowych wydawców i innych przestępców internetowych do przeprowadzania tego typu praktyk.

Wzmożona aktywność oszustów

Właściciele sieci BOTów, a więc BOTnetów, fraudowi wydawcy żyjący z przekrętów w afiliacjach, a nawet złośliwi konkurencji wyklikujący reklamy swoich biznesowych rywali – poziom tego typu aktywności wcale nie spadł ze względu na zagrożenie koronawirusem, wręcz przeciwnie – oszuści zbierają swoje żniwa i czują się w tym bezkarni, tym bardziej więc każdy powinien chronić przed nimi swoją firmę.


Działania prewencyjne to często jedynie ułamek budżetów przeznaczanych na marketing online, a jednak niewiele firm się na niego decyduje. Zatrudnienie specjalisty w tej dziedzinie to świetny sposób nie tylko na to by zaoszczędzić firmowe środki i nerwy współpracowników, ale także aby zmaksymalizować zyski, zwłaszcza gdy każdy wydany i zarobiony grosz ma tak duże znaczenie.